Bezpieczeństwo
Niezbędną rzeczą podczas wyjazdów zagranicznych jest ubezpieczenie. Nie należy na tym oszczędzać, bo licho nie śpi, a na rowerze łatwo o wypadek. A poza tym nigdy nie wiadomo jaką chorobę, czy dolegliwość można załapać po drodze. Ot choćby jakieś ostre zatrucie pokarmowe. A koszty leczenia za granicą mogą kosztować fortunę.
Poza tym chciałbym przestrzec wszystkich, którzy wyjeżdżają w góry, że szaleńcze zjazdy i brawura dobre są podczas zawodów MTB, bo ryzykujecie wtedy tylko własnym zdrowiem, bądź życiem. Na szosie Wasze szaleństwa mogą pociągnąć za sobą poważniejsze następstwa. Droga hamowania roweru pędzącego z prędkością 70km/h, ważącego z kolarzem 120kg, jest bardzo długa. Wystarczy za mocno przycisnąć hamulce i lądujecie na szosie. W poślizg można wpaść nawet na prostej drodze, wystarczy trochę piasku...
W krajach alpejskich nie wymaga się by rowerzysta jeździł w kasku, ale ja ten sposób zabezpieczenia szczerze polecam. Czasami może być mało wygodny, szczególnie podczas upałów. Wtedy należy założyć czapeczkę kolarską chroniącą przed przegrzaniem głowy.

Noclegi na dziko są wśród naszych rodaków popularne, gdyż są bezpłatne. Ale biwakowanie na dziko jest zabronione w niektórych krajach (np. w Austrii i Szwajcarii), więc czasem można mieć kłopoty z policją. Najlepszym rozwiązaniem jest poprosić jakiegoś gospodarza o pozwolenie na rozbicie namiotu na jego terenie lub przenocowanie w szopie. Jeśli koniecznie chcesz spać gdzieś w lesie, to staraj się dobrze zamaskować, nie zdradzać swojej obecności i, to ważne, zostaw to miejsce w takim stanie, w jakim go zastałeś.