Tym razem w trójkę
Termin:
24.03.2001-14.04.2001

Uczestnicy:
Marian Tritt, Andrzej Wasilewski, Igor Czajkowski

Dystans pokonany rowerem:
1800 km

Tym razem Marian i Andrzej wysłuchawszy moich barwnych opowieści o dotychczasowych wyprawach, postanowili polecieć ze mną na wyspę jak wulkan gorącą na. Nie mieliśmy za dużo czasu na pełne zwiedzenie Kuby, bo tylko trzy tygodnie. Poza tym podróżowanie nie było łatwe, bo dość kiepska jest miejscowa infrastruktura turystyczna (z wyjątkiem Hawany i znanych kurortów - ale tam ceny noclegów przyprawiają o zawrót głowy) i czasami mieliśmy problemy ze zdobyciem żywności.

Kuba bez wątpienia ma magię, ale można ją poczuć jak mi się wydaje tylko wtedy, gdy zapuści się w miejsca, gdzie nie kwitnie komercja nastawiona na zagranicznego turystę. No może nie do końca, bo jest jeszcze stara część Hawany, która ma w sobie coś magnetycznego - tam się chce wracać.

Dzięki temu, że odwiedziliśmy zarówno znane atrakcje turystyczne, jak i miejsca gdzie turysta trafia bardzo rzadko - posmakowaliśmy pełnego smaku Kuby, od wspaniałej kawy, cygar i rumu, przez noclegi u sympatycznych Kubańczyków i kończąc na słuchaniu kubańskiej muzyki w Hawanie i Santiago de Cuba. Mieliśmy wreszcie okazję odczuć na własnej skórze jak kreatywnymi ludźmi są Kubańczycy. Ta kreatywność wiąże się pewnie z walką, jaką muszą toczyć każdego dnia o to, by żyło im się lepiej, by np. utrzymać na chodzie kilkudziesięcioletni samochód w sytuacji, gdy nie ma możliwości zdobycia do niego oryginalnych części.