Cejlon - wyspa niezwykła

Termin:
16.09.2006-8.10.2006

Uczestnicy:
Lucyna i Igor Czajkowscy

Dystans pokonany rowerem:
600km

W sumie to powinniśmy dziękować Bogu, że nas ocalił. Na Sri Lankę (Cejlon) bowiem wybieraliśmy się w grudniu 2004 roku. Właśnie wtedy w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia fala tsunami zwaliła się na plaże Sri Lanki pustosząc je w niektórych miejscach nawet kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu. Marzyła nam się Wigilia na plaży – zupełnie inna od tych corocznych w Polsce. Na szczęście zabrakło nam pieniędzy na realizację tej wyprawy.

Po powrocie z Meksyku obstawialiśmy Indie. Niestety Igor dostał tylko 3 tygodnie urlopu i stwierdził, że to zbyt mało by pojechać do Indii. A skoro Sri Lanka to wg Igora takie „cywilizowane Indie”, a drogi po tsunami powinny być już przejezdne, więc pojechaliśmy na Sri Lankę.

Cejlon to niezwykła wyspa. Co zapamiętamy?

1.Florę - bardzo różnorodna i zmienia się bardzo gwałtownie. Palmowe plantacje, dżungla, plantacje herbaty, kauczuku, ryżu, bananowce i nagle pola porów, pietruszki i marchewki.
2.Słonie – wizyta w sierocińcu dla słoni, obserwowanie ich podczas kąpieli to niezapomniane przeżycie
3.Żółwie – wyczekiwanie na plaży, w środku nocy aż któraś zdecyduje się przypłynąć i złożyć jaja. Obserwowanie tego niezmiennego od milionów lat cudu natury to mistyczne przeżycie.
4.Sigiriya – nie można w jej przypadku mówić o zabytku architektury. Góra ma ok. 300 metrów wysokości. Położona na płaskiej wyżynie jest widoczna z odległości kilkunastu kilometrów. Na jej szczycie istniała kiedyś twierdza. Niezwykłe jest to, że od V wieku n.e do dzisiejszych czasów działa cała hydraulika z rurami, zaworami i fontannami!
5.Pik Adama – wspinaczka, która przy odrobinie szczęścia kończy się pięknym wschodem słońca na szczycie. 4000 (czasami niezwykle stromych) stopni, które podczas schodzenia zamieniają nogi w drżącą galaretę.
6.Nuwara Eliya – niekończące się plantacje herbaty, a wśród nich wiktoriańskie domki. Obowiązkowa wizyta w fabryce herbaty.
7.Ayurweda - relaksujący masaż docenia się zwłaszcza po kilku dniach pedałowania pod górkę
8.„Drogę” – lewostronny ruch, kopcące ciężarówki, spacerujące po drodze warany, krowy, wszędobylskie tuk-tuki i zasada „totalnego braku zaufania”.
9.Karaluchy – ja z wrodzonym wstrętem do pająków i robaków dwie noce spędziłam w pokoju z 5 cm karaluchami. To są takie małe bitwy, które wygrywa się ze sobą i swoimi słabościami. Teraz małe, polskie karaluszki nie robią na mnie wrażenia ;-)
10.Buddyzm - to było moje pierwsze spotkanie z buddyzmem. Przede wszystkim duchowość i spokój – to jest to, co utkwiło mi w pamięci. Przepiękne świątynie, zawsze pełne ludzi (!), jaskinie w Dambuli i czmychający gdzieś ulicami pomarańczowi mnisi.
11.Ludzi – serdeczność i nie nachalna ciekawość Lankijczyków spowodowały, że czuliśmy się pod tym względem najlepiej ze wszystkich odwiedzonych do tej pory krajów.