Pech skraca nasze rowerowanie do 10 dni
Termin:
2 tygodnie lipca 1999

Uczestnicy:
Ireneusz Szpot i Igor Czajkowski

Dystans pokonany rowerem:
około 500 km

To w sumie nie była wyprawa rowerowa, bo kilkanaście dni jakie mieliśmy do dyspozycji i odległości między ciekawymi miejscami w okolicach Wielkiego Kanionu spowodowały, że na miejscu zrewidowaliśmy plany i podjęliśmy decyzję o wynajęciu samochodu, by szybko przemieścić się między tymi punktami, a tam mieć czas na intensywne wycieczki rowerami z bagażem spakowanym w małych plecakach. Co więcej te dwa tygodnie zostały skrócone jeszcze o dwa dni przez oczekiwanie na bagaż, który nie doleciał z nami do Las Vegas. Brakowało kilku sakw i jednego roweru.

Zobaczyliśmy sporo ciekawych miejsc. Zjechaliśmy rowerami do Havasu Canion (odnoga Wielkiego Kanionu), co wprawiło w zdziwienie pieszych i konnych turystów.
Zobaczyliśmy Dolinę Monumentów i Bryce Canion, który dla mnie jest jednym z cudów świata. Zrobiliśmy wreszcie kilka wycieczek w okolicach Wielkiego Kanionu. Na jednej z nich dojechanie do naszego samochodu okazało się ponad nasze siły, na innej fiknąłem takiego koziołka, że tylko cud jakiś spowodował, że skończyło się tylko na zdartej skórze na opuszku palca. To tylko kilka przykładów na to, że przez cały wyjazd nie opuszczał nas pech...